Zawsze najbardziej porusza nas ten pierwszy moment – kiedy przed kościołem zapada ciemność, a jedynym punktem odniesienia staje się płomień ogniska. To dla nas metafora tych wszystkich chwil w życiu, gdy czujemy się zagubieni, a jedyne, co nam zostaje, to mała iskra nadziei.
Wigilia Paschalna to noc przejścia. Kiedy światło Paschału wędruje od świecy do świecy, widzimy, jak lęk ustępuje miejsca wspólnocie. To niezwykle osobiste doświadczenie: uświadomienie sobie, że nasze własne „ciemności” – błędy, zmęczenie czy zwątpienie – nie mają ostatniego słowa. Śpiew „Alleluja” po długim poście nie jest tylko radosnym okrzykiem, ale głębokim oddechem ulgi. To moment, w którym przypominamy sobie, że każde zakończenie jest tylko wstępem do czegoś nowego, a życie jest silniejsze niż napotykane problemy. Tej nocy czujemy, że naszą nadzieją jest Zmartwychwstały Jezus Chrystus.
























































































































